FANDOM


Harry James Potter (ur. 31 lipca 1980 r.) - czarodziej półkrwi uczęszczający do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Jedyny syn Lily i Jamesa Potterów, mąż Ginny Weasley i ojciec Jamesa II, Albusa i Lily II Potterów. Przyjaciel Rona Weasleya i Hermiony Granger .

Historia Edytuj

Życie z rodzicami Edytuj

James i lili potter i maly harry.jpg
Harry James Potter urodził się 31 lipca 1980 roku w Dolinie Godryka jako jedyny syn czarodziejów Lily i Jamesa Potterów. Jego ojciec był czystej krwii, a matka pochodziła z rodziny mugoli co czyniło Harry'ego czarodziejem półkrwii.  Pewnego dnia Sybilla Trelawney spotkała się z dyrektorem Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart - Albusem Dumbledorem w Gospodzie pod Świńskim Łbem (wioska Hogsmeade). Podczas spotkania wypowiedziała swoją pierwszą przepowiednię informującą że niedługo urodzi się czarodziej, który będzie miał moc pokonania największego czarnoksiężnika tamtych czasów - Lorda Voldemorta. Przepowiednie te usłyszał Severus Snape i przekazał Voldemortowi. Znał jednak tylko pierwszą część. Mogło być to dwóch chłopców: Neville Longbottom lub
28 1.jpg
Harry Potter (obaj urodzili się pod koniec lipca o czym mówiła przepowiednia). Lord Voldemort postanowił unicestwić Harry'ego. 

Albus Dumbledore powiedział Lily i Jamesowi że muszą sobie zapewnić ochronę przeciw Voldemortowi. Małżeństwo postanowiło wybrać strażnika tajemnicy dla rodziny. Początkowo miał nim być szkolny kolega Jamesa - Syriusz Black, lecz ten powiedział że w tej roli lepiej sprawdzi się Peter Pettigrew. Okazało się że Pettigrew jest szpiegiem Voldemorta i wydał ich.

Śmierć Lily i Jamesa Edytuj

Harry-Potter-BlogHogwarts-Lily.jpg

Lily próbuje ochronić małego Harry'ego

31 października 1981 roku Voldemort pojawił się w Dolinie Godryka by unicestwić małego Harry'ego. Wdarł się do domu Potterów i zabił Jamesa, który bronił żony i syna. Lily w tym czasie uciekła do pokoju, lecz Voldemort do niej dotarł i ją także zabił, ponieważ chroniła Harry'ego. Gdy Voldemort zabił małżeństwo został już tylko Harry. Czarnoksiężnik żucił w stronę chłopca morderzcze zaklęcie, które odbiło się od Harrego i ugodziła go. Unicestwiony Voldemort uciekł gdzieś daleko jako widmo. Pamiątką po tym przykrym wydarzeniu była blizna w kształcie błyskawicy na czole Harry'ego.

Umieszcenie Harry'ego u wujostwa Edytuj

120px-Baby.png
Gajowy Hogwartu - Rubeus Hagrid dostał misję od Dumbledore'a. Miał przetransportować dziecko na niemagiczną (mugolską) ulicę Prived Drive. W tym celu pożyczył od Syriusza Blacka motocykl i wyruszył w podróż. Harry zasnął gdy przelatywali nad Bristolem. Na miejscu czekali na niego Albus Dumbledore i nauczycielka transmutacji w Hogwarcie - Minerwa McGonagall. Wspólnie uznali że umieszczą Harrego w domu swojego wujostwa na Privet Drive 4. Profesor McGonagall uznała że są to najgorsi mugole jakich widziała. Dumbledore zostawił Harry'ego przy schodach domu i wszyscy się rozeszli. Dołączył także list wyjaśniający okoliczności mieszkania siostrzeńca pod dachem wujostwa.

Życie u Dursleyów Edytuj

640px-Harry Potter in the cupboard under the stairs.jpg
Harry zamieszkał z wujem Vernonem, ciotką Petunią oraz ich synem Dudleyem Dursleyami. Państwo Dursleyowie postanowili nigdy nie mówić mu że jest czarodziejem i wychować go na przyzwoite dziecko (co jednak uważali za niemożliwe). Już od najmłodszych lat Vernon i Petunia wmawiali mu że jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a blizna w kształcie błyskawicy na czole jest tylko pamiątką po nim. Zawsze gdy Harry wspominał o rodzicach to Dursleyowie wściekali się na niego i zabraniali mu o nich pytań. 

Dursleyowie ofiarowali mu komórkę pod schodami jako pokój. Mieściło się w niej łóżko, szafka i niewielki stół. Było tam dużo starych zabawek Dudleya, które popsuł. Były tam między innymi żołnierzyki, którymi lubił bawić się Harry. Harry prawie przez cały dzień przebywał w komórce. Wychodził tylko na rodzinne posiłki i inne ważne wydarzenia. 

Kiedy był młodszy, wciąż marzył o jakimś nieznanym krewnym, który przybędzie i zabierze go z tego domu, ale nigdy nic takiego się nie wydarzyło; Dursleyowie byli jego jedyną rodziną. Czasami jednak myślał (albo raczej miał nadzieję), że znają go niektórzy spotykani na ulicy obcy ludzie. Sami byli bardzo dziwni, to fakt. Kiedyś ukłonił mu się jakiś człowieczyna w fioletowym kapeluszu, kiedy Harry towarzyszył ciotce Petunii i Dudleyowi na zakupach. Ciotka Petunia zapytała Harry'ego ze złością, czy zna tego człowieka, a potem wygoniła ich ze sklepu, choć niczego jescze nie kupiła. Innym razem zamachała mu wesoło z autobusu jakaś dziwaczna kobieta ubrana na zielono. Raz jakiś łysy facet w długiej purpurowej pelerynie uścisnął mu rękę na ulicy, po czym oddalił się bez słowa. Najdziwniejsze było to, że ci wszyscy ludzie zdawali się znikać, gdy tylko Harry próbował im się lepiej przyjrzeć.

W szkole Harry nie miał przyjaciół. Wszyscy wiedzieli, że banda Dudleya poluje na tego dziwoląga Harry'ego Pottera, w tych jego workowatych spodniach i połamanymi okularami, a bandzie Dudleya nikt nie chciał się narażać.

Harrysnake.jpeg
Dursleyowie bardzo rozpieszczali Dudleya. Pozwalali mu się obżerać, gdy Harry dostawał tylko małe porcję jedzenia.   Dudley znęcał się nad Harrym i go bił. Chłopcu jednak prawie zawsze udawało się uciec od kuzyna, ponieważ Dudley był otyły. Harry nigdy nie dostał na urodziny nic przyzwoitego. W każde urodziny rodzice zabierali Dudleya i któregoś z jego kolegów na cały dzień do miasta, do wesołego miasteczka, McDonalda albo do kina. W każde urodziny Dudleya Harr'ego zostawiano u pani Figg, lekko zwariowanej staruszki, która mieszkała dwie ulice dalej. Chłopak nienawidził tego domu. Śmierdziało tam kapustą, a pani Figg zmuszała go do oglądania zdjęć wszystkich swoich kotów.

Przynajmniej raz w tygodniu wuj Vernon spoglądał znad gazety i donośnym głosem oznajmiał, że Harry powinien się ostrzyc. Harry musiał się strzyc o wiele częściej niż reszta chłopców z jego klasy razem wzięta, ale niewiele to pomagało - włosy natychmiast mu odrastały. Kiedyś ciotka Petunia wściekła się na niego, bo wrócił od fryzjera, wyglądając tak, jakby w ogóle u niego nie był, więc złapała nożyce kuchenne i obcięła mu włosy tuż przy głowie, pozostawiając tylko grzywkę "żeby przykryć jego bliznę". Dudley pękał ze śmiechu na jego widok, a Harry spędził bezsenną noc, wyobrażając sobie, co się będzie działo w szkole. Następnego ranka stwierdził jednak, że włosy całkowicie mu odrosły, jakby ciotka Petunia wcale ich nie obcinała. Za karę przesiedział przez tydzień w komórce, chociaż próbował im wytłumaczyć, że nie potrafi wyjaśnić, w jaki sposób tak szybko odrosły. Harry sprawiał wrażenie jeszcze mniejszego i szczuplejszego niż w rzeczywistości, bo nosił wyłącznie stare ubrania po Dudleyu, który był prawie cztery razy od niego większy. 

W jedenaste urodziny Dudleya, Dursleyowie, postanowili udać się z nim i jego kolegą - Piersem Polkissem do zoo.  Jak zawsze Harry miał zostać u pani Figg, lecz okazało się że sąsiadka złamała nogę. Harry wiedział, że powinno mu być przykro z powody złamania nogi przez panią Figg, ale nie było to łatwe, bo bardzo się cieszył, że dopiero za rok będzie zmuszony do ponownego oglądania Maleństwa, Śnieżki, Pazurka i Czubatka. Dursleyowie byli więc zmuszeni zabrać go razem z nimi. Podczas podróży samochodem opowiedział Dursleyom o swoim śnie w którym pojawił się latający motocykl. Wuj Vernon nakrzyczał wtedy na niego i powiedział że magia nie istnieje. Wizyta w zoo była zdecydowanie najszczęśliwszym wydarzeniem jakie do tej pory przeżył. Jednak kiedy weszli do pawilonu z gadami Harry zauważył że brazylijski boa dusiciel mrugnął do niego. Chwilę później szyba znikła w niewyjaśnionych okolicznościach, a wąż uciekł. Dudley i Piers o mało by nie wpadli do terrarium (w filmie Dudley nie mógł z niego wyjść, ponieważ szyba znów się pojawiła). Dursleyowie za to wszystko obwiniali Harry'ego i kazali mu siedzieć w komórce bez jedzenia.

Listy od nikogo Edytuj

7e26c29670d3c0987fa980f45280505f495052aa 2.jpg
Za ucieczkę brazylijskiego boa dusiciela Harry zarobił najdłuższą jak dotąd karę. Kiedy pozowolono mu wreszcie wyjść z komórki, zaczęły się już letnie wakacje, a Dudley zdążył zapsuć swoją nową kamerę wideo, rozbić swój zdalnie sterowany samolot i podczas swojej pierwszwj przejażdżki rowerem wyścigowym wpaść na starą panią Figg, która o kulach przechodziła właśnie przez Privet Drive. Harry cieszył się, że nie musi już chodzić do szkoły, ale nie uchroniło go to od napaści bandy Dudleya, która codziennie odwiedzała jego dom. Piers, Dennis, Malcolm i  Gordon byli wielcy i głupi, ale Dudley, największy i najgrubszy z nich, był ich przywódcą. Pozostali członkowie bandy z rozkoszą przyłączali się do ulubionej dyscypliny sportowej Dudleya: polowania na Harry'ego. Harry starał się więc spędzać jak najwięcej czasu poza domem, wałęsając się po okolicy i czekając na koniec wakacji, wczym dostrzegł promyk nadziei. We wrześniu miał pójść do gimnazjum i po raz pierwszy w życiu pozbyć się towarzystwa Dudleya, bo ten został przyjęty do prywatnej szkoły Smeltinga, tej samej, do której uczęszczał kiedyś wuj Vernon. Harry'ego zapisano do Stonewall, miejscowego gimnazjum publicznego. Dudley uważał że to bardzo zabawne.

Kiedy następnego ranka Harry wszedł do kuchni, poczuł jakiś okropny zapach. Smród zdawał się buchać z wielkiego kotła stojącego w zlewie, więc podszedł do niego i zajrzał do środka. W kotle było pełno szarej wody, w której pływały jakieś brudne szmaty. Okazało się że to nowy mundurek potrzebny do edukacji w gimnazjum Stonewall. Wuj Vernon kazał mu przynieść pocztę. Wśród przesyłek znajdowały się: pocztówka od siostry wuja Vernona, Marge, która wyjechała na urlop na wyspę Wight, brązowa koperta, wyglądająca na rachunek, i... list do Harry'ego! Harry jeszcze nigdy nie dostał listu, ponieważ nie miał przyjaciół, ani nie miał innych krewnych. 

Była bardzo dokładnie zaadresowana:

Pan H. Potter                                                                                                                                                Komórka pod Schodami                                                                                                                                           Privet Drive 4                                                                                                                                                   Little Whinging                                                                                                                                       Surrey

Rys1 3.jpg
Harry bardzo się zdziwił. Wrócił z przesyłkami do kuchni i wręczył wujowi rachunek i pocztówkę, po czym zaczął otwierać swój list. Wuj Vernon zobaczywszy że Harry otwiera paczkę wyrwał mu list z ręki. Gdy zobaczył herb i przeczytał list zawołał ciotkę Petunię. Był bardzo zdenerwowany i zdziwiony. Wściekły Vernon wyrzucił Harrego i Dudleya do przedpokoju i zaczął rozmawiać z ciotką Petunią przy zamkniętych drzwiach. Harry podsłuchał ich. Z ich rozmowy wynikało że to ważny list, lecz będą to ignorować.

Tego popołudnia, po powrocie do domu, wuj Vernon zrobił coś, czego nigdy dotąd nie robił: odwiedził Harry'ego w jego komórce pod schodami. Dursley powiedział mu że list został zaadresowany do niego przez pomyłkę i zaczęli się kłócić. Wreszcze wuj Vernon oznajmił że będzie mu się lepiej żyło w drugiej sypialni Dudleya. Przeprowadził się wieć w tamte miejsce. Pan Dursley postąpił tak żeby znów nie przyszedł list do Harrego.

Kiedy następnego dnia przyszła poczta, wuj Vernon, który sprawiał wrażenie, jakby chciał być miły dla Harry'ego, kazał Dudleyowi ją przynieść. Przyszedł nowy list do Harrego.... zaadresowany "Pan H. Potter, Najmniejsza Sypialnia, Privet Drive 4...". Następnego dnia przyszły kolejne trzy listy.... W piątek przyszło aż dwanaście takich samych, dokładnie zaadresowanych listów. Wuj Vernon nie mógł już tego wytrzymać, więc nie poszedł do pracy, tylko zabił szparę na listy, wszystkie szczeliny w drzwiach frontowych i kuchennych. W sobotę wszystko zaczęło się wymykać spod kontroli. Do domu przeniknęły dwadzieścia cztery listy, zwinięte w kulki i ukryte w dwóch tuzinach jajek, które zdumiony mleczarz podał ciotce Petuni przez okno w salonie. Podczas gdy wuj Vernon dzwonił, wściekły, na pocztę i do mleczarni, próbując znaleźć kogoś, komu by mógł złożyć zażalenie, ciotka Petunia miażdżyła listy na papkę w mikserze.

Kiedy w niedzielę ranu wuj Vernon usiadł przy stole, wyglądał na człowieka zmęczonego i niezbyt zdrowego, ale szczęśliwego. W niedzielę bowiem nie donoszono poczty. W tym samym momencie jakieś trzydzieści, albo czterdzieści listów wystrzeliło spod okapu kuchennego jak seria pocisków. Dursleyowie zrobili serię uników, ale Harry podskoczył, próbując złapać jeden z listów w powietrzu. Wuj Vernon zdązył złapać Harrego wpół i wypchnąć do przedpokoju. Po chwili z kuchni wypadła ciotka Petunia, a za nią Dudley, osłaniając głowy rękami. 

Wuj Vernon postanowił się wyprowadzić. Wsiedli do samochodu i jechali przez parę godzin. Co chwilę wuj Vernon zakręcał ostro i przez jakiś czas jechał w przeciwną stronę niż dotychczas. W końcu zatrzymał się przed ponuro wyglądającym hotelem i tam zameldował rodzinę. Następnego dnia do hotelu przysłano sto takich samych listów z dokładnym adresem. Wściekli Dursleyowie postanowili uciec przed listami do małej chatki na wysepce. W nocy Harry przypomniał sobie że jutro są jego urodziny. Czekał więc odliczając sekundy do godziny jego urodzenia, gdy nagle usłyszał przerażające dźwięki przed drzwiami...

Wizyta Hagrida Edytuj

Hagridcakesm.jpg
Nagle drzwi otworzyły się tak gwałtownie, że wypadły z zawiasów i z okropnym łoskotem wylądowały na podłodze. Do chatki wszedł olbrzymi mężczyzna, który przedstawił się jako strażnik kluczy w Hogwarcie, Rubeus Hagrid. Mężczyzna powiedział Harremu że kiedy statni raz go widział  był jeszcze niemowlakiem. Przyniósł chłopcu tort z napisem: Harry'emu w dniu urodzin. Kiedy olbrzym dowiedział się że Dursleyowie nie powiedzieli Harremu że jest czarodziejem, i że wmawiali chłopcu jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym dostał szału. Jednak gdy się uspokoił opowiedział Harremu o tym że jego rodzice byli czarodziejami, a on został zapisany do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Wręczył mu jeden z tych dokładnie zaadresowanych listów. Poinformował Harry'ego że jutro zabiera się z nim na zakupy w celu zakupienia niezbędnego wyposażenia do Hogwartu, mimo sprzeciwu Dursleyów. Opowiedział mu także jak zginęli jego rodzice i jak pokonał najpotężniejszego czarnoksiężnika tamtych czasów - Lorda Voldemorta, przez co jest sławny w świecie czarodziejów. Okazało się że zniknięcie szyby i odrastanie włosów było zasługą magii. Podczas wizyty Hagrid wyczarował Dudley'owi świński ogon za to że dobierał się do urodzinowego tortu Harrego.

Ulica Pokątna Edytuj

Następnego ranka Harry obudził się wcześnie. Chociaż wiedział, że już jest jasno nie otwierał oczu. Myślał bowiem że był to tylko piękny sen. Gdy otworzył oczy okazało się jednak że ciągle jest w chacie, a Hagrid spał na zapadniętej kanapie. Kiedy Hagrid się obudził, kazał Harremu zapłacić za gazetę, którą przyniosta sowa. Zapoznał go także z pierwszym w jego życiu magicznym środku płatności - była to mała brązowa moneta - knut. 

Harry powiedział Hagridowi, że nie ma pieniędzy, żeby zapłacić za wszystkie akcesoria potrzebne do nauki w Hogwarcie. dzień wcześnie wuj Vernon powiedział bowiem że nie da Harry'emu ani grosza. Wtedy Hagrid wyjaśnił mu że rodzice zostawili mu dużo pieniędzy, które może wypłacić w magicznym Banku Gringotta, pilnowanym przez gobliny. Po rozmowie ruszyli w podróż.

Harry i Hagrid rankiem wyruszyli z wysepki na której znajdowała się chatka. Użyli do tego celu łódkę, którą Hagrid trochę przyśpieszył za pomocą magii. Podczas jazdy powiedział Harremu o Ministerstwie Magii i ministrze magii Korneliuszu Knocie. Następnie wsiedli do pociągu kierującego się do Londynu.

640px-Harry Potter and Hagrid at Muggles Train.jpg

Harry i Hagrid w pociągu

Po  dotarciu do celu Harry dokładnie przeczytał list z Hogwartu. Według niego chłopiec musiał zakupić: trzy komplety szat roboczych w kolorze czarnym, jedną zwykła szpiczastą tiarę dzienną (czarną), parę rękawic ochronnych ze smoczej skóry lub podobnego rodzaju, jeden płaszcz zimowy w kolorze czarnym wyposażony w srebrne zapinki. Potrzebna jest także cała masa podręczników ora akcesorii, takich jak: różdżka, kociołek cynowy, zestaw szklanych lub kryształowych fiolek, teleskop i jedna miedziana waga z odważnikami. Studenci mogą także mieć jedną sowę, kota lub ropuchę. 

Harry jeszcze nigdy nie był w Londynie. Natomiast Hagrid, choć sprawiał wrażenie, że wie, dokąd zmierza, najwidoczniej nie był przyzwyczajony do normalnych środków transportu. Ugrzązł w bramce do metra i uskarżał się głośno, że siedzenia są za wąskie, a pociąg na powolny. Mijali księgarnie i sklepy muzyczne, kina i restauracje z hamburgerami, ale żaden nie wyglądał na taki, w którym można by kupić różdżkę. Była to po prostu zwykła ulica zatłotocza zwykłymi ludźmi. Harry myślał czy to możliwe, by setki mil pod nimi spoczywały stosy złota zarodziejów? Zastanawiał się czy naprawdę są sklepy, w których sprzedaje się księgi z zaklęciami i latające miotły? Czy to wszystko nie jest jakimś jednym wielkim żartem wysmażonym przez Dursleyów? Gdyby Harry nie wiedział, że Dursleyowie nie mając poczucia humoru, mógłby tak pomyśleć. A jednak, choć wszystko, co mu dotąd powiedział Hagrid, było zupełnie niewiarygodne, jakoś czuł do niego zaufanie. W końcu zatrzymali się w jakimś miejscu, a Hagrid oznajmił że to Dziurawy Kocioł. Był to mały, brudny pub. Gdyby Hagrid nie wskazywał palcem, Harry w ogóle by nie zauważył, że w tym miejscu jest pub. Ludzie mijali go, nawet nie zaszczycając spojrzeniem. Ich wzrok ślizgał się od wielkiej księgarni po jednej stronie pubu do sklepu z sklepu z płytami gramofonowymi z drugiej strony, jakby w ogóle Dziurawego Kotła nie dostzregali. Harry miał dziwne wrażenie, że widzi go tylko on i Hagrid. Zanim zdążył zrobić na ten temat uwagę, hagrid wepchnął go do środka. W pubie wszyscy znali Harry'ego i chcieli się przedstawić. Podczas krótkiej wizyty w pubie Harry zdążył poznać: barmana Toma, Dedalusa Diggle, Doris Crockford oraz profesora Quirrella. Chłopiec dowiedział się od Hagrida że profesor Quirrell będzie jednym z jego nauczycieli w Hogwarcie, nauczającym Obrony przed Czarną Magią.

640px-Diagonalley.jpg
Po dziesięciu minutach Hagrid wyprowadził Harry'ego tylnymi drzwiami na małe, zamknięte podwórko, gdzie stał tylko pojemnik na śmieci i rosło parę chwastów. Hagrid parę azy stukał w mur, po zym otworzyło się przejścię na magiczną ulicę Pokątną. Pierwszym sklepem, który zobaczył Harry był  sklep z różnymi kociołami. Hagrid oznajmił że kociołek będzie mu potrzebny, lecz najpierw muszą wziąść trochę pieniędzy ze skrytki Harrego w Banku Gringotta. Udali się w tamto miejsce.

Harry i Hagrid weszli do Banku Gringotta. Po całym budynku chodziły gobliny zajmujące się różnymi sprawami. Hagrid podarował list od Albusa Dumbledora jednemu z nich i udał się z goblinem - Gryfkiem do skrytki Harry'ego. Ku zaskoczeniu Harr'ego skarbiec był wypełniony złotymi, srebrnymi i brązowymi monetami, które pozostawili mu rodzice. Po drodzę Hagrid wszedł do skrytki numer siedemstet trzynaście po coś ważnego. Hagrid powiedział Harremu  że to tajemnica Hogwartu i że nie może mu powiedzieć czym jest przesyłka. Po wyjściu z Banku Harry rozpoczął magiczne zakupy. Na początku wybrał sobie szatę szkolną w sklepie Madame Malkin. Tam poznał chłopca, który opowiedział mu o czterech domach w Hogwarcie, do których zostaje się wybrany. Harry był trochę nieswój, kiedy jadł lody, które kupił mu Hagrid. Później wstąpili do jakiegoś sklepu, żeby kupić pergamin i pióra. Harry odzyskał nieco humoru, kiedy znalazł butelkę atramentu zmieniającego kolor podczas pisania. Gdy wyszedł ze sklepu zapytał Hagrida, co to jest quidditch (wspominał o nim chłopiec ze sklepu Madame Malkin). Hagrid opowiedział mu o tym że quidditch to gra czarodziejów rozgrywana na miotłach i o czterech domach Hogwartu. Następnie wstąpili do księgarni, aby zakupić dla Harrego ksiązki z listy, po czym kupili cynowy kocioł. Potem odwiedzili aptekę, gdzie aż zatykało od okropnego zapachu, który najbardziej przypominał zepsute jajka i zgniłą kapustę. Na podłodzę stały beczułki pełne jakiejś galaretowatej masy, na półkach puszki i kosze z ziołami, uzuszonymi korzeniami i kolorowymi proszkami, z sufitu zwieszały się pęczki piór, sznurki kłów i pazurów. Hagrid zamawiał u aptekarza podstawowe składniki eliksirów, a Harry oglądał z wypiekami na twarzy srebrne rogi jedrorożca (po dwadzieścia jeden galeonów każdy) i maleńkie, połyskujące oczy żuków (pięć knutów szufelka). Kiedy wyszli z apteki, Hagrid jescze raz przejrzał listę Harry'ego i oznajmił że brakuje już tylko różdżki. W tym celu poszedł do sklepu z różdżkami Oliivanderów, słynnych wytwórców tym przedmiotów. Harry rozszedł się z Hagridem i wszedł do skepu. Po  wypróbowaniu paru, Harry wybrał (a raczej różdżka wybrała go) różdżkę z ostrokrzewem i piórem feniksa, jedenaście cali, ładna i giętka. Gdy Harry wyszedł ze sklepu Hagrid już czekał aby wręczyć mu prezent na wczorajsze jedenaste urodziny chłopca - sowę śnieżną, którą Harry nazwał Hedwigą.

Po udanych zakupach Hagrid wrócił z Harrym na mugolską część Londynu i dał chłopcu bilet do Hogwartu. Miał stawić się na stacji King's Cross 1 września na peronie... dziewięć i trzy czwarte. Gdy Harry chciał się spytać co oznacza trzy, czwate Hagrida już nie było. 

Peron numer dziewięć i trzy czwarte Edytuj

Ostatni miesiąc u Dursleyów był dość ponury. Dudley tak się bał Harry'ego, że za nic w świecie nie chciał z nim przebywać w jednym pokoju. Ciotka Petunia i wuj Vernon nie zamykali go już w komórce pod schodami, nie zmuszali do niczego i nie wrzeszczeli na niego od rana do wieczora - prawdę mówiąc, w ogóle się do niego nie odzywali. Przerażeni i wściekli, traktowali go jak powietrze. Tak więc pod wieloma względami niby było lepiej, ale po jakimś czasie zaczęło go to trochę męczyć. 

Harry przesiadywał więc w swoim pokoju w towarzystwie śnieżnej sowy. Nazwał ją Hedwigą; imię to znalazł w Historii magii. Nowe podręczniki okazały się bardzo interesujące. Czytał je w łóżku do później nocy, a Hedwigą wlatywała i wylatywała przez otwarte okno, kiedy jej się podobało. Na szczęście ciotka Petunia nie przychodziła już, aby odkurzyć pokój, bo Hedwigą ciągle znosiła martwe myszy. Co wieczór, przed zaśnięciem, Harry odhaczał kolejny dzień na kartce papieru, którą przybił do ściany, odliczając dni do pierwszego września. Ostatniego dnia sierpnia uznał, że warto porozmawiać z ciotką i wujem na temat sposobu dotarcia na dworzec King’s Cross, więc zszedł wieczorem do salonu, gdzie wszyscy siedzieli, oglądając jakiś teleturniej.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki